wtorek, 22 maja 2012

Mikołajkowa karuzela nad łóżeczko :)

Nie wiem, czy to tylko u mnie tak, ale zauważyłam, że macierzyństwo zdecydowanie wpłynęło na wzrost mojej twórczości artystycznej :). A podobno posiadanie dziecka tożsame jest z całkowitym brakiem czasu wolnego (?). Kajam się, ale jakoś nie umiem zapakować swojego zmęczonego życiem ciała ;] w powyciągany dres oraz udawać, że nie mam się nawet kiedy uczesać ;P.
Niniejszym przedstawiam kolejny wytwór moich rąk - słonikową karuzelę dla małego Mikołaja :). Po namysłach długich stwierdziłam, że mój talent nie może się marnować i rusza produkcja karuzel. Aktualnie na tapecie egzemplarz w etnicznym wydaniu (szuka domu :)). Przewiduję również broszkowe słonie i wersje w 3-paku - jak ta, która powędrowała do Robaczkowej Lenki :).





Ps. Poszukuję ozdobnych lusterek (jak te powyżej) w kolorach wszelakich i ilościach hurtowych :).
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, będę wdzięczna za informację.

niedziela, 20 maja 2012

Panterka powraca

Testujemy z Brysiem nowy patent motaniowy - dla równowagi na plecach, coby mi się garb wyprostował ;). Po paru dniach prób w domu zaliczyliśmy pierwszy dwugodzinny spacer, czyli jest dobrze :). Żałuję tylko, że nie jestem sową i szyja mi się nie chce obrócić o stosowną ilość stopni do tyłu. Kontrola rodzicielska (śpi? nie śpi?) odbywa się zatem przy udziale małego lusterka, choć kieszonkowy peryskop też by się przydał ;].

Chustowanie niestety nie sprzyja za bardzo obwieszaniu szyi biżuterią. Ach! Buu! Ale po domu czasem się wystroję w jakieś cacko. Dzieciowi się podoba, zwłaszcza, że przy karmieniu ma czym łapki zająć :). Tak, ja z tych, co to "łazienkę" (proszę to wziąć za synekdochę ;))  potrafią szorować w najlepszej sztuce odzieży ;P.






Przepraszam za wystające bikini, ale wiadomo - z grawitacją trzeba ;).

spódnica, top, sandały: lumpeks
torebka: Etnikana
naszyjnik, bransoleta, chusta: Oh! Calcutta!
kolczyki: Shiva



poniedziałek, 14 maja 2012

"Kobiety z plemienia matek-szafiarek"

... jak to ładnie Antica określiła :). W sumie słowo "szafiarka" zaczyna mnie już, delikatnie mówiąc, gryźć jak niektóre bluzkowe metki, ale mniejsza z tym ;). 
Chyba nie ma dnia, żebym z Magdą choć dwóch zdań na fejsie nie zamieniła. Wiadomo, trzeba sobie pomagać w podsyłaniu linków do aukcji z maxi kieckami ;). Pewnie gdyby nasze miasta leżały od siebie rzut beretem to spotykałybyśmy się i co tydzień, no ale niestety, aż tak kolorowo nie jest. Na szczęście dajemy radę podtrzymywać małą tradycję naszych spotkań. Już nawet nie liczę, które to z kolei :D. Może niedługo to ja zawitam do Wawy. Zaproszenie od Robaczka już mam, więc czuję się podwójnie zobowiązana :). 

Tymczasem w Grodzie Kraka niefortunnie postanowił spaść deszcz (Karramba!). W związku z powyższym Smok Wawelski musiał obejść się smakiem. Atrakcji i tak nam nie zabrakło (o tym następnym razem). Od ich namiaru Tolkowi usnęło się w tramwaju 2 przystanki przed końcem podróży. Nie trudno się domyśleć, że w drodze do mojej hacjendy przybyło Magdzie "paru" kilogramów dodatkowego bagażu ;). Z Gabrysiem Tolek bardzo się polubił. Szkoda, że nie słyszeliście jak śpiewał mu piosenki :D! Kto wie, czy po naszym spotkaniu nie zacznie dopraszać się o rodzeństwo ;). Gabrysiowi na pewno by się przydał taki Tolkowy braciszek :). 
Po małej sjeście dołączyła do nas Celina z Biszkoptem i moja mała dziupla zamieniła się w domowe przedszkole :). Nieoczekiwanie zza rusztowania zaświeciło słońce, więc (ku uciesze mojego męża i kota) wyszłyśmy z  młodzieżą na krótki spacer. Powiem Wam, że ujrzawszy dziki pęd chłopaków w kierunku placu zabaw i serię upadków na mokrej trawie trochę się ucieszyłam, że Bryś jeszcze jakiś czas będzie nielotem. Jak sobie pomyślę jak to będzie za 2-3 lata to... no, ale dzięki Bogu mam jeszcze trochę czasu żeby się na to przygotować, o ile w ogóle można ;).












fot: ja :)



fot: Baglady

maxi, sandały, torba: lumpeks
kurtka, chusta na turban: Tomex
kolczyki: Reserved



Gabryś dołączył do grona szczęśliwych posiadaczy kultowej żyrafki Sophie :). Tolek, jak na przyszywanego braciszka przystało, co chwilę mu ją przynosił :).


a moją maxi kieckę znacie z tego wpisu - igłą i gumką 

fot: Mysz