... jak to ładnie Antica określiła :). W sumie słowo "szafiarka" zaczyna mnie już, delikatnie mówiąc, gryźć jak niektóre bluzkowe metki, ale mniejsza z tym ;).
Chyba nie ma dnia, żebym z
Magdą choć dwóch zdań na fejsie nie zamieniła. Wiadomo, trzeba sobie pomagać w podsyłaniu linków do aukcji z maxi kieckami ;). Pewnie gdyby nasze miasta leżały od siebie rzut beretem to spotykałybyśmy się i co tydzień, no ale niestety, aż tak kolorowo nie jest. Na szczęście dajemy radę podtrzymywać małą tradycję naszych spotkań. Już nawet nie liczę, które to z kolei :D. Może niedługo to ja zawitam do Wawy. Zaproszenie od
Robaczka już mam, więc czuję się podwójnie zobowiązana :).
Tymczasem w Grodzie Kraka niefortunnie postanowił spaść deszcz (Karramba!). W związku z powyższym Smok Wawelski musiał obejść się smakiem. Atrakcji i tak nam nie zabrakło (o tym następnym razem). Od ich namiaru Tolkowi usnęło się w tramwaju 2 przystanki przed końcem podróży. Nie trudno się domyśleć, że w drodze do mojej hacjendy przybyło Magdzie "paru" kilogramów dodatkowego bagażu ;). Z Gabrysiem Tolek bardzo się polubił. Szkoda, że nie słyszeliście jak śpiewał mu piosenki :D! Kto wie, czy po naszym spotkaniu nie zacznie dopraszać się o rodzeństwo ;). Gabrysiowi na pewno by się przydał taki Tolkowy braciszek :).
Po małej sjeście dołączyła do nas
Celina z Biszkoptem i moja mała dziupla zamieniła się w domowe przedszkole :). Nieoczekiwanie zza rusztowania zaświeciło słońce, więc (ku uciesze mojego męża i kota) wyszłyśmy z młodzieżą na krótki spacer. Powiem Wam, że ujrzawszy dziki pęd chłopaków w kierunku placu zabaw i serię upadków na mokrej trawie trochę się ucieszyłam, że Bryś jeszcze jakiś czas będzie nielotem. Jak sobie pomyślę jak to będzie za 2-3 lata to... no, ale dzięki Bogu mam jeszcze trochę czasu żeby się na to przygotować, o ile w ogóle można ;).
fot: ja :)
fot: Baglady
maxi, sandały, torba: lumpeks
kurtka, chusta na turban: Tomex
kolczyki: Reserved
Gabryś dołączył do grona szczęśliwych posiadaczy kultowej żyrafki Sophie :). Tolek, jak na przyszywanego braciszka przystało, co chwilę mu ją przynosił :).
fot: Mysz